Wszystkie zdjęcia, filmy i teksty objęte są prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody jest zabronione, co stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170. __________________________ __________________________ Księga gości - PRZEGLĄDANIE __________________________ Księga gości - DOPISYWANIE __________________________ ' __________________________
niedziela, 06 sierpnia 2006
w 8 dni - Relacja z Trójmiasta i Malborka

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy w: Galeria

Dzień 1 – 16 lipca 2006r. – Niedziela

Ok. godz. 17:00 wyruszamy z domu wraz z siostrą, jej mężem i synkiem do Warszawy, gdzie przenocuję, a rano udam się pociągiem do Gdańska.

Podróż przebiega nam spokojnie. Obok mnie siedzi pierwszy towarzysz mojej podróży, uroczy - niespełna roczny Kamilek. Przez całą drogę słodko się uśmiecha i choć jeszcze nie mówi, wiem, że cieszy się z mojego towarzystwa. To bardzo pozytywnie nastraja. Jestem przekonana, że wszystko miło się ułoży.

fot. Kamilek


Do Warszawy docieramy po około czterech godzinach jazdy. Jemy kolację, robimy Kamilkowi piękne zdjęcia, które od razu ściągam na komputer.

fot. Warszawa - z Kamilkiem

 

fot. Warszwa - moje nogi;-)


Spać kładziemy się przed północą.

cdn...>>

Dzień 2 – 17 lipca 2006r. – Poniedziałek

Wstajemy ok. 7:00. Po śniadaniu szwagier podrzuca mnie do bankomatu. Potem podwozi do ich domu, gdzie czekam na godzinę wyjazdu na pociąg. Sam udaje się do pracy. Jest wspaniały cieplutki dzień, na niebie ani jednej chmurki, świeci słoneczko, jest pięknie.

W domku robimy sobie jeszcze mnóstwo zdjęć, które ściągam na komputer.

Nadchodzi chwila odjazdu. Siostra i siostrzeniec odwożą mnie autobusem na Dworzec Zachodni PKP.

Kupuję bilet. Zniżkowy kosztuje 31.37 zł. Idziemy na peron drugi, z skąd o godz. 11:02 odjeżdża pociąg pośpieszny do Gdańska. Tłumów nie widać. Na peronie tylko kilku podróżnych, a wśród nich jakaś para nastolatków, dwaj bracia z biletami na podróż po całej Europie oraz kilku wojskowych w mundurach, z dowódcą w cywilu.

Wszyscy niecierpliwe czekamy na przyjazd pociągu.

O 11:02 podjeżdża mój pociąg. Żegnam się z bliskimi i pakuję do środka. Okazuje się, że nie ma wolnych miejsc. Najwyraźniej bardziej przewidujący podróżni wsiedli na Dworcu Wschodnim lub Centralnym. Ale co mogliśmy zrobić. Zajmuję przyjemne miejsce na korytarzu, miedzy uroczymi żołnierzami.

Podróż trwa 6 godzin. Czas szybko mija na rozmowie z milutkim wojakiem - Mirkiem z Malborka, który jedzie wraz z całym plutonem do Tczewa. Przed nami cała podróż - bez widoków na miejsca w przedziale. Na pamiątkę wspólnej podróży, robimy sobie zdjęcie z Mirkiem.

fot. w pociągu - z Mirkiem


W końcu nadchodzi mało przyjemny moment – kontrola biletów. Czekamy w napięciu. Nadchodzi moja kolej. Okazuje się, że mam nie właściwy bilet. Obowiązuje mnie, bowiem cały, a nie ulgowy. Dopłacam więc jeszcze 20 zł. Tak koszt przejazdu wzrasta do 51,37 zł.

fot. Toruń - stacja


W końcu trafiają się dwa wolne miejsca w przedziale. Jedno zajmuję ja, drugie przypada dowódcy Mirka. On sam dostaje potem miejsce w innym przedziale i tak oto zostajemy rozdzieleni już na resztę podróży.

Ok. 16:00 jesteśmy w Tczewie, gdzie wysiadają żołnierze.

W Gdańsku jesteśmy ok. 17:00. Wagon jest niemalże pusty. Pozostało w nim kilka osób, które tak jak ja, wysiadają na Dworcu Głównym. Problem w tym, że nikt z podróżnych nie wie, jak ten dworzec wygląda i gdzie należy wysiąść. W końcu dostrzegamy tablice i już wiemy, ze jesteśmy na miejscu.

Wysiadam i… i nie wiem, w którą stronę mam się udać. Krótka chwila zwątpienia. Jestem zmęczona, a tu jeszcze muszę dotrzeć do schroniska znajdującego się ponad 5 km od dworca.

Po zapytaniu kilku osób natrafiam na Martę, gdańszczankę. Jedzie autobusem obok mojego schroniska i chętnie wskaże mi drogę.

Tak docieram na miejsce. Dostaje pokój na parterze. W pokoju jest osobna łazienka, dwa lóżka, stolik, szafka z telewizorem, półeczki, lampka nocna oraz magnetofon kasetowy.

Szybko się rozpakowuję, przebieram i idę skorzystać z Internetu na komputerze w schronisku. Okazuje się, że nie da się zgrywać zdjęć z aparatu i że jest system Linux oraz to, że komputery są bardzo wolne.

Potem udaję się na mały przegląd terenu. Okolica wydaje się przyjemna i spokojna. Chodnikiem pokrytym obficie piaskiem przemierzam ok., 2 km i docieram do sklepu spożywczego, w którym zaopatruję się w biszkopty i herbatę.

Po powrocie biorę prysznic. Potem znów idę na świetlicę, w której jest kilka osób. Rozgrywam kilka partii bilardu, w których wygrywam za każdym.

Na kolacje - w towarzystwie Eli i jej dzieci z Torunia - zjadam kanapki i pije herbatę.

Spać kładę się bardzo późno, bo ok. 1:00 w nocy.

cdn... >>

Dzień 3 – 18 lipca 2006r. – Wtorek

Wstaje ok. 9:00. zjadam szybkie śniadanie i wybieram się na pierwsze zwiedzanie miasta. Pogoda wspaniała. Do centrum postanawiam dotrzeć na piechotę. Uzbrojona w plan miasta obieram właściwy kierunek. Mijam po drodze wiele niższych i wyższych budynków, m.in. kościół Emaus.

W końcu docieram do Urzędu Miasta, w którym znajduje się poczta. Kupuję pocztówki, wpisuję pozdrowienia i adresuje. Następnie wrzucam do skrzynki mając nadzieje, że zdążą dostrzec na miejsce, zanim ja wrócę do domu.

Potem już tylko „krok” do Starego Miasta.

Pierwsze swe kroki kieruje do Centrum Informacji Turystycznej znajdującego się na ul. Długiej. Tam dostaję mnóstwo ulotek i przewodników.

Tak, więc zaczynam zwiedzanie.

fot. Gdańsk - moje nogi (inspiracja Sempeck)


Zajmuje mi to wiele godzin, podczas, których podziwiam i fotografuję m.in. Bramę Wyżynną (jedna z siedmiu w Gdańsku); Dom Uphagena; Ratusz Głównego Miasta; Fontannę Neptuna; Dwór Artusa; Nowy Dom Ławy; Zielona Bramę; Bazylikę Mariacką, z 82-metrowej wieży roztacza się piękny widok na Gdańsk. Wejście na nia kosztowało mnie wiele wysiłku, ale było warto.

fot. Gdańsk - panorama


Zaglądam też na urokliwą ul. Mariackiej, na której siedzę sobie na schodkach jednej z wielu urokliwych kamienic i podziwiam występy ulicznych artystów. Dalej idę do Kościoła św. Katarzyny (ze spalonym dachem) oraz do Żurawia na Długim Pobrzeżu.

fot. Gdańsk - kościół św. Katarzyny


W końcu zmęczona wracam do schroniska.

Wieczorem znów gram w bilard, tym razem z Grzegorzem z Lublina. Niestety przegrywam, ale zabawa nie zła.

W kuchni, podczas kolacji poznaję dwóch miłych chłopaków z Kaukazu - Aleksandra i jego młodszego kuzyna Denisa. Chłopaki z pochodzenia są Polakami. Ich dziadkowie urodzili się w Polsce, skąd los zawiódł ich daleko od ojczyzny.

Aleksander - mówiacy dobrze po Polsku - z wykształcenia jest historykiem. Denis - ekonomistą. Wspaniale nam się rozmawia. Dzielimy się wrażeniami i spostrzeżeniami z podróży.

Potem szybko korzystam z Internetu i zmykam do pokoju.

W łóżku czytam jeszcze książkę i w końcu znużona zasypiam.

cdn... >>

Dzień 4 – 19 lipca 2006r. – Środa

Na dziesiątą jestem umówiona z Łukaszem, kolegą z HC. W tym celu udaje się na Dworzec Główny. Jestem punktualnie. Udajemy się do Grodziska, skąd podziwiamy panoramę miasta. Nad nami góruje Krzyż Milenijny.

fot. Gdańsk - Grodzisko, Krzyż Millenijny.


Po zrobieniu kilku zdjęć idziemy dalej ku Staremu Miastu. Tu podziwiamy wszystkie najważniejsze zabytki mniej ważne.

fot. Gdańsk - Pomnik Jana Heweliusza


Na ul. Mariackiej odpoczywamy na schodach jednej z kamienic, jedząc pysznego arbuza, słuchając występu ulicznych artystów i obserwując młodą hafciarkę.

Następnie pociągiem SKM docieramy do Oliwy. Tam zwiedzamy sławną Katedrę Oliwską, oglądamy park z dzikimi kaczkami oraz pięknym wodospadem. Zaglądamy także do palmiarni.

ot. Gdańsk - Oliwa, katedra


Po długim, intensywnym zwiedzaniu siadamy na jednej z licznych ławeczek i odpoczywamy w cieniu z dala od miejskiego zgiełku.

Po południu wracamy do centrum Gdańska, tu się żegnamy.

Teraz zwiedzam kilka miejsc już samodzielnie klucząc po obcych mi ulicach i o dziwo nie gubię się w tym labiryncie. Docieram do Bramy Stoczni Gdańskiej i Pomnika Poległych Stoczniowców. Niestety Muzeum Solidarności jest już zamknięte (od pięciu minut) i nie udaje mi się go zwiedzić.

Idę po raz kolejny na Stare Miasto i tam wdycham wieczorną atmosferę tego miejsca.

W schronisku spędzam miło czas grając w bilard z chłopakami z Lublina, a potem gawędząc sobie z Anną z Łodzi.

Znów późno kładę się spać, jest już po 1:00.

cdn...>>

Dzień 5 – 20 lipca 2006r. – Czwartek

Kolejką SKM na gapę, bo nie zdążyłam skasować biletu, docieram do Gdyni, wysiadam na Wzgórzu św. Maksymiliana. Po krótkiej chwili zjawia się Łukasz. Razem udajemy się na zwiedzanie miasta. Po drodze mijamy kilka miłych miejsc.

fot. Gdynia - z Łukasze


Docieramy na samo wybrzeże. Najpierw idziemy zobaczyć z bliska statki „Dar Pomorza” i „Błyskawicę”, a następnie wdrapujemy się na jakieś wzgórze, z którego podziwiamy panoramę na całą zatokę gdyńską. Po zejściu idziemy na plaże. I idziemy wzdłuż morza brodząc w słonej wodzie, po drodze robimy kilka zdjęć. W pewnej chwiali wpadam na pomysł wejścia na wielkie kamie leżące w wodzie. I niestety nie schodzę z nich, tylko spadam do tyłu mocząc się od stóp do głów. Szybka interwencja Łukasza ratuje mnie od zachłyśnięcia się wodą. Z plecaczka, który wraz ze mną zostaje zamoczony w pośpiechu wyciągam aparat fotograficzny i komórkę, które na szczęście były suche.

W Orłowie jeden z napotkanych turystów robi nam wspólne zdjęcie przy łódkach.

fot. Orłowo - z Łukasze


Docieramy do Sopotu. Moje ubranie jest już właściwie suche. Wchodzimy do miasta. Nasze kroki kierujemy na „Moniak” (ul. Bohaterów Monte Cassino). Tu zjadamy pyszne lody.

Niestety tu musimy pożegnać się z Łukaszem. Dalej już sama zwiedzam Sopot. Tradycyjnie pierwsze kroki kieruje do Centrum Informacji Turystycznej, gdzie dostaję mnóstwo informacji, ulotek i mapkę.

Na „Moniaku” bardzo wielu utalentowanych artystów. Pewna pani śpiewa operowo, panowie malują portrety turystom, jest też murzynka, młoda dziewczyna, która sprzedaje bransoletki plecione własnoręcznie.

fot. Sopot - portrecista


W tym całym uroczym „zamieszaniu” zaglądam do „Krzywego Domu” by przekonać się, czy w środku też jest krzywy, ale nic takiego nie dostrzegam. Wygląda zwyczajnie.

Wchodzę na szczyt 35-metrowej Latarni Morskiej, która znajduje się obok Mola. Dostaje nawet „Certyfikat zdobywcy Latarni Morskiej”. Z samej góry roztacza się widok na molo, morze i miasto. Pięknie.

fot. Sopot z latarni


Oglądam prezentację zdjęć z całego świata autorów National Geographic, o której dowiedziałam się z jednej z gazetek-reklamówek wręczanych przechodniom w Gdańsku przy kinie „Krewetka”. Potem w miejscowym spożywczym kupuję Colę i naprawiam - za pomocą taśmy z metkownicy sklepowej - swój nie skasowany, ale za to niechcący przedarty bilet.

W końcu mocno zmęczona wracam na dworzec, z którego kolejką SKM wracam do Gdańska, a potem do schroniska.

cdn...>>

Dzień 6 – 21 lipca 2006r. – Piątek

Wstaję rano i pędzę najpierw do k@fejki netowej zgrać zdjęcia z aparatu, a potem na Dworzec Główny, skąd udaje się kolejka SKM do Malborka.

fot. Malbork - zamek krzyżacki


Zamek robi na mnie dobre wrażenie. Zaskakuje potęgą i urodą. Pierwsze kroki kieruję do znajdującej się obok zamku Informacji Turystycznej, gdzie dostaję wiele przydatnych informacji, broszurek, ulotek i mapę.

fot. Malbork - z krzyżakami


Następnie obchodzę zamek dookoła, wszędzie robię mnóstwo zdjęć. Z racji dorocznej, plenerowej imprezy „Oblężenie Malborka” jest jarmark średniowieczny, który niestety nieco mnie rozczarowuję. Spodziewałam się, że będzie urządzony z większą pompą, ale i tak jest ciekawie. Można tu kupić tradycyjne drewniane naczynia, naszyjniki, bransoletki, mapy, książki i wiele innych.

fot. Malbork - jarmark


Jestem już mocno zmęczona, więc udaję się na dworzec. Oczekuję całą godzinę na pociąg SKM i odjeżdżam do Gdańska.

Idę jeszcze na Stare Miasto. Nie mam już wielkiego zapału do zwiedzania, tym bardziej, że prawie wszystko już tu zobaczyłam. Idę jeszcze do Pomnika Obrońców Poczty Polskiej.

fot. Gdańsk - Pomnik Obrońców Poczty Polskiej


Jestem bardzo zmęczona, wracam do schroniska.

Zjadam pyszne kanapki.

Wieczorem gram w bilard, po raz ostatni z chłopakami z Lublina, dziś już wyjeżdżają do domu.

Za oknem leje. Pierwszy raz odkąd tu przyjechałam.

Spać kładę się bardzo późno.

cdn...>>

Dzień 7 – 22 lipca 2006r. – Sobota

Przed dziesiątą zdaję pokój i oddaje bagaż do przechowalni.

Po śniadaniu wraz z Anną i jej córką z Łodzi, udajemy się tramwajem na plażę. Jest przyjemnie, wieje chłodny wiatr, po wczorajszym deszczu prawie nie ma śladu.

Siedzę sobie na gorącym piasku rozmawiając z Anną na różne ciekawe tematy.

fot. Gdańsk - ja


Ok. 14:00 wracamy do centrum, gdzie udajemy się na obiad do przytulnej restauracji wegetariańskiej. Zamawiam gulasz meksykański. Jedzenie jest bardzo pyszne, mimo to, że nie zawiera mięsa.

Następnie chodzimy trochę po znanych nam już ulicach i rozdzielamy się.

Ja wracam do schroniska, a Anna z córką jadą na spotkanie z krewnymi.

W schronisku piję herbatę, czytam książkę i po raz ostatni korzystam z komputera.

Ok. 18:00 jadę na dworzec PKS i po godzinie autobusem odjeżdżam w stronę Konina.

Moja podróż trwa wiele godzin, po drodze mijamy wiele miast i miasteczek.

cdn...>>

Dzień 8 – 23 lipca 2006r. – Niedziela

Ok. 5:00 rano jestem w Koninie, gdzie poza kilkoma podróżnymi nie ma żywej duszy. Dworzec jest mały, ale dość przyjemny. Najbliższy autobus do mojego miasteczka odjeżdża o godz. 8:00.

Czekam na odjazd rozmawiając z Marcinem i jego mamą. Dowiaduje się, że mieszkają w Katowicach i podróżują po Polsce już od dwóch tygodni. Celem ich podróży jest Licheń. Ich autobus odjeżdża o 6:30.

Godz. 8:00. Podjeżdża mój autobus. Ostatni odcinek podróży mija spokojnie. Ok. 9:00 jestem w moim miasteczku. Jest cicho i spokojnie.

Dzwonię do domu i prozę tatę o odebranie mnie z dworca. Zjawia się po kilku minutach. Jestem bardzo zmęczona, ale zadowolona.

Po powrocie do domu niemalże od razu kładę się i zasypiam na kilka godzin.

To była wspaniała, choć męcząca podróż.


To już koniec relacjii z tej podróży. Zapraszam do galerii... oraz na Małe podsumowanie>>


Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy w: Galeria

 

wtorek, 01 sierpnia 2006
Zdjęcia z Trójmiasta i Malborka

relacja z wyprawy: Podróże - Trójmiasto i Malbork


Gdańsk - Fontanna Neptuna

Gdańsk - Nowy Dom Ławy


Gdańsk

widok z 82-metrowej wieży kościoła Mariackiego


Gdańsk

widok z 82-metrowej wieży kościoła Mariackiego


 


Gdańsk

widok z 82-metrowej wieży kościoła Mariackiego


W pociągu - Mirek i ja

Warszawa - Kamilek i ja

 

Gdańsk - Pomnik Obrońców Poczty Polskiej


Gdańsk - Kościół św. Katarzyny



Gdańsk - fasada nowoczesnego ze "starym"


Gdańsk - ul. Mariacka


Gdańsk - na ul. Mariackiej



Gdańsk - hafciarka na ul. Mariackiej



Gdańsk - na Długim Targu



Gdańsk - Długi Targ


Gdańsk - Oliwa - Katedra


Gdańsk - Ja pod Żurawiem



Gdańsk - Długie Pobrzeże


Gdańsk - moje nogi


Gdynia - Ja


Sopot - Krzywy Dom na "Monciaku"



Sopot - panorama miasta


Sopot - przed wejsciem na Molo


Gdynia - Statek "Dar Pomorza" (i ja)
Orłowo - Łukasz i ja


Gdynia - Łukasz


Malbork - zamek krzyżacki
Malbork - Teatr uliczny


Malbork - ja z Krzyżakami



niedziela, 23 lipca 2006
Nareszcie w domu... małe podsumowanie...

Od kilku godzin jestem w domu. Po trwającej 12 godzin podróży dotarłam w końcu do mojego sennego miasteczka. Nie mogę powiedzieć żebym z tego powodu była jakoś szczególnie szczęśliwa... Chciałabym jeszcze gdzieś pojechać, coś zobaczyć, poznać nowych ludzi. Niestety na razie nie mogę. W środę wracam do pracy, do zwykłych obowiązków i zwykłego życia.

 

Jak już wcześniej wielokrotnie pisałam, podróż bardzo mi się podobała. Odkrywanie nowych miejsc zawsze sprawiało mi wiele radości. Z każdą podróżą większą.

 

Tym razem moja wyprawa trwała 8 dni. Rozpoczęła się 16 lipca, a zakończyła dziś (23 lipca). W tym czasie odwiedziłam mnóstwo urokliwych miejsc i poznałam wielu miłych ludzi.

 

Miasta, które odwiedziłam:

 

  • Warszawa (16 lipca)

  • Gdańsk (17-22 lipca)

  • Gdynia (20 lipca)

  • Sopot (20 lipca)

  • Malbork (21 lipca)

  • Konin (23 lipca)

Najciekawsze miejsca:

 

  • Gdańsk: m.in.: kościół Mariacki, Fontanna Neptuna, Dwór Artusa, Dom Uphagena, Złota Kamienica, ul. Mariacka, Kościół św. Katarzyny, Kościół św. Brygidy, Wielki i Mały Młyn, Żuraw, Sołdek, Latarnia Morska, Muzeum Bursztynu, Grodzisko, Pomnik Poległych Stoczniowców i Muzeum Solidarności, Katedra Oliwska...

     

  • Gdynia: Okręt - Muzeum "Błyskawiaca", Okręt "Dar Pomorza", Akwarium Gdyńskie...

     

  • Sopot: Molo, Latarnia Morska, Pomnik Jana Jerzego Haffnera, Krzywy Dom, Przystań Rybacka...

     

  • Malbork: Zamek krzyżacki - Muzeum Zamkowe...

     

  • Elbląg: Muzeum Archeologiczno-Historyczne...

     

Z tych wszystkich najbardziej podobał mi się Gdańsk... :-)

 

Środki transportu, z których korzystałam:

 

  • samochód osobowy ;)

  • autobus komunikacji miejskiej -  Warszawa

  • kolej PKP

  • autobus komunikacji miejskiej -  Gdańsk

  • SKM trójmiasto

  • autobus PKS

Zakwaterowanie:

  • Szkolne Schronisko Młodzieżowe - Filia Nr 2, ul. Kartuska 245b. Polecam :) Miła atmosfera.

Poznane osoby m.in.:

  • Łukasz z Gdyni - z Hospitality Club
  • Mirek i Łukasz z Malborka
  • Elżbieta i Jej dzieci z Torunia
  • Anna i Jej córka Dobromiła z Łodzi
  • Alexander i Denis z Rosji
  • Grzegorz i Jego trzej koledzy z Lublina
  • Marcin z Jego Mama z Katowic
  • ...

Wszystkim dziękuję za sympatię jaką mnie obdarzyli :)

Zabawne sytuacje:

jedna - Idąc plażą w Gdyni weszłam na kamień, który okazała się śliski. Poślizgnęłam się na nim i wpadłam prosto do morza w całym ubraniu z plecaczkiem, w którym znajdował się aparat fotograficzny i komórka. Na szczęście ani jednemu, ani drugiemu nic się nie stało. Mnie również :D

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy w: Galeria zdjęć

Serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich ;)

 

sobota, 22 lipca 2006
Jeszcze przez jakiś czas w Gdańsku

Nadal jestem w schronisku. Pokój już zdałam. Doba hotelowa trwała tylko do 10:00. Autobus PkS mam dopiero o 19:50... W domu będę około godz. 10:00 jutro rano, czyli w niedzielę.
Dziś wybieram się jeszcze na plaże, do której jest ok. 15 km. W tym celu kupię sobie bilet dobowy, bo tak wyjdzie taniej...
Połaże troszkę po plaży i przejadę do centrum.
Z centrum przyjadę jeszcze do schroniska po bagaż, który zostawiłam w przechowalni.
Tak więc o 19:50 wyjazd z Gdańska. W Koninie będę o 5:25. Tam poczekam 2,5 godziny i odjadę do mojego miasteczka. Autobus z Konina będzie jechał ok. 1 godz. W miasteczku, z dworca mam ok. 2 km. Do domu będę musiała dojechać chyba taxówką. Jeszcze zobaczę. A może Ktoś z mojej rodzinki stęsknił się na tyle mocno, że po mnie wyjedzie rano? Mam nadzieję, że tak.
Kończę powoli tę notkę i tę podróż do uroczego 3miasta. Bez wątpienia będzie mi go brakować. Za jakiś czas na pewno tu powrócę.
Do zobaczenia na szlaku.

Serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich... Pa

piątek, 21 lipca 2006
Gdańsk... Malbork...

Dziś wybrałam się do Malborka. Było nawet miło. Wiele straganów do zobaczenia... ;) Sam zamek zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Nie spodziewałam się, że jest taki rozległy, i taki piękny. Jak zwykle zrobiłam mnóstwo zdjęć. Pochodziłam sobie wokół zamku i kiedy poczułam się całkiem zmęczona wróciłam na dworzec PKP, skąd odjeżdżał mój pociąg SKM do Gdańska. Musiałam na niego poczekać prawie godzinę. Miałam więc czas, by odpocząć.
Po powrocie do Gdańska udałam się na zwiedzanie Starego Miasta, tam też w jednej z knajpek dla turystów zjadłam pyszny obiad. Spacerując ul. Długą trafiłam na restaurację wegetariańską. Od razu pomyślałam o... Jestem pewna, że kiedyś będziemy mieć okazję razem się tam wybrać.
Potem wróciłam do schroniska.
Przed wyjazdem do Malborka zasięgnęłam informacji na temat połączenia PKS/PKP z moim miasteczkiem. Okazało się, że znacznie wygodniej będzie dojechać autobusem PKS. Odjeżdża on o 19:50. Niestety będę musiała zrobić coś z bagażem do tej godziny, od 10 rano, kiedy to muszę zwolnić pokój. Nadal zastanawiam się co zrobić. Opcja dojechania pociągiem odpada, bo będę musiała przesiadać się w sumie kilka razy - trzy lub nawet cztery. Pozostaje więc tylko autobus, którym dotrę do celu nad ranem.
Na pewno coś wymyślę w związku z bagażem.
Do południa postaram się pojechać na plażę i "pożegnać się" z morzem.
Tak więc przede mną ostatnia noc w schronisku i Gdańsku... Zapewne będę tęsknić za tym schroniskiem, ludźmi i samym miastem. Spędziłam w nim wiele miłych chwil... :-)
U nasza oknem ulewa. Ostatni dzień tutaj i pada deszcz... Jak dotąd zawsze były upały. Super.

P.s. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich, a w szczególności dla podróżników czyli/i ludzi pozytywnie "zakręconych"...

Następna notka będzie już zapewne z domu.

czwartek, 20 lipca 2006
Gdańsk... Gdynia... Sopot...

O świcie wyruszyłam do Gdyni na spotkanie z moim miłym przewodnikiem. Umówiliśmy się na Dworcu Wzgórze św. Maksymiliana. Stamtąd skierowaliśmy nasze kroki w kierunku morza, pokonując spory dystans miedzy z Gdynią, a  Sopotem wzdłuż morza. Słońce świeciło, a nam dotrzymywały humory. Morze, mimo swojego zapachu bardzo mi się podobało. Nad Bałtykiem byłam pierwszy raz w życiu.
Po dotarciu do Sopotu zeszliśmy z plaży i udaliśmy się w stronę miasta. Tam zahaczyliśmy o lodziarnię. Jedząc przepyszne lody dotarliśmy do Dworca Głównego PKP. Tam musieliśmy się już pożegnać. Mój sympatyczny przewodnik pokazał mi wszystko, co było do zobaczenia w 3mieście.
Może kiedyś... gdzieś... na jakimś szlaku jeszcze się spotkamy.
Tak więc przez jakiś czas samodzielnie zwiedzałam "Monciak" i okolice. Wdrapałam się na 35-metrową latarnię morską skąd podziwiałam panoramę miasta (dostałam nawet pamiątkowy "certyfikat" zdobywcy latarni) , dalej obejrzałam sporą ilość zdjęć  na wystawie National Geographic.
Następnie SKM wróciłam do Gdańska na Dworzec Gł., a stamtąd autobusem podmiejskim do schroniska.
Jutro ostatni punkt mojej wycieczki - Malbork - i ciekawa, plenerowa impreza "Oblężenie Malborka". Polecam. Trwa do niedzieli 23 lipca. Informacje można znaleźć na stronie:
http://www.malbork.pl/
Wkrótce postaram się napisać więcej o mojej wyprawie i zamieścić jakieś foteczki.

Serdeczne pozdrowienia, ze słonecznego - jak dotąd - 3miasta dla wszystkich, a w szczególności dla Agaty i Łukasza.

P.s. Łukasz... jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za sympatyczne chwile i garść cennych informacji na temat 3miasta :)

środa, 19 lipca 2006
Zwiedzania ciąg dalszy...

Zwiedzania ciąg dalszy...

Dziś od samego rana wybrałam się na zwiedzanie miasta. Tym razem miałam bardzo sympatycznego przewodnika Łukasza, który zaprezentował mi najpiękniejsze zakątki Gdańska. M.in. kościół św. Katarzyny, ulicę Mariacką, gdzie słuchaliśmy miejscowych artystów, dotarliśmy też do Wielkiego Młyna, Fontanny Neptuna i Żurawia oraz Krzyża Milenijnego w Forcie Grodzisko skąd podziwialiśmy panoramę całego miasta. Dobre wiatry pokierowały nas do katedry Oliwskiej i Parku Oliwskiego i Palmiarni.
Kiedy mój towarzysz wrócił do swoich zajęć, ja tymczasem dalej zwiedzałam urokliwe Stare Miasto. Dotarłam do Pomnika Poległych Stoczniowców. Niestety muzeum było już zamknięte. Być może jeszcze tam wrócę.
Jutro ciąg dalszy zwiedzania 3miasta, także w towarzystwie mojego sympatycznego przewodnika (więcej o Nim napiszę później). Jutrzejszym naszym celem jest Gdynia i Sopot.
Po powrocie do domu załączę jakieś ciekawe zdjęcia. Być może będę na nich także ja. Dzięki mojemu koledze powstały takie, na których jestem także ja.
P.s. Pozdrowienia dla Wszystkich, a w szczególności dla Łukasza, który mam nadzieję zajrzy tu w najbliższych dniach.
Do zobaczenia na szlaku :D